Tytuł: Szukając Alaski
Wydawnictwo: Bukowy Las
Autor: John Green
Rok wydania: 2013 r.
Ilość Stron: 312
Czas czytania: 6 dni
Moja Ocena: 7/10
Hej Moi Drodzy!
Dzisiaj przychodzę do was z kolejną recenzją (znowu). Niektórzy wiedzą, że na Światowy Dzień książki wybrałam się do Empika na przecenę 3za2. Kupiłam wtedy książkę Johna Greena 'Szukając Alaski'. Czy mi się podobała? Tego dowiecie się w recenzji ;)
Zapraszam!
Główny bohater książki, Miles Halter wyjeżdża do szkoły z internatem Culver Creek, aby znaleźć Wielkie Być Może (nawet po przeczytaniu książki nie wiem o co w tym chodziło).
Już w pierwszy dzień swojego pobytu tam, udaje mu się poznać grupkę wspaniałych ludzi. Dzieli pokój z Chipem, na którego wszyscy wołają Pułkownik. Oprócz współlokatora w gronie jego znajomych znajdują się Takumi i dobrze wszystkim uczniom szkoły znana Alaska Young. Milesowi przydzielono przezwisko Klucha. Z dość ułożonego i dobrze uczącego się chłopaka, Miles zmienia się nie do poznania. Zaczyna palić i pić, a do tego wszystkiego namawiali go jego przyjaciele, jednak tworzą oni jedną rodzinę.
Co dalej przydarzy się naszym bohaterom? Przeczytajcie tę książkę, a się dowiecie ;)
Podsumowanie:
Mam dość mieszane uczucia co do tej książki. Moje oczekiwania co do niej były bardzo duże, bo wszyscy mówili, że to najlepsza książka Greena. Nie powiem, że była zła, bo było to naprawdę zacne czytadło, ale nie była tez jakimś wybitnym dziełem. Jak na razie przeczytałam trzy książki Johna Greena i najbardziej podobały mi się Papierowe Miasta.
Jeżeli chodzi o mojego ulubionego bohatera, a w tym przypadku bohaterkę, to jest nią Lara, która pojawia się w dalszej części książki więc nie napisałam o niej w recenzji.
Lara wydaje się bardzo miłą osobą i podoba mi się to, że pan Green dodał do książki Rumunkę. W książce autor pokazuje styl mówienia Lary. W niektórych momentach są zmienione lub dodane litery, tak aby było bardziej zagranicznie.
Jeśli chodzi o głównego bohatera Milesa, bardzo podobało mi się jego nietypowe Hobby, jakim było, zapamiętywanie ostatnich słów z biografii innych ludzi. Nie wiem czemu, ale swoim charakterem troszkę przypominał mi Quentina z Papierowych Miast.
Nie rozumiem tylko wyobrażenia współczesnego nastolatka przez Johna Greena. Czy naprawdę każdy musi PIĆ, ĆPAĆ i PALIĆ? Ja jak na razie nie mam takich planów na przyszłość.
Jeszcze muszę umieścić tutaj informację, że czytałam tę książkę, podczas trwania mojego kaca książkowego, spowodowanego zakończeniem drugiej części książki Pretty Little Liars. Czytałam ją sześć dni i ze trzy razy zastanawiałam się czy nie odłożyć jej na półkę, bo poprostu byłam juz zmęczona czytaniem jej.
Ocena:
Oceniam te książkę na dość słaba ocenę jaka jest 7/10. Według mnie w książce było za mało akcji. Rozkręciła się ona w środku powieści. Do tej pozycji raczej nie będę wracać. Pomysł na fabułę był dobry, ale nie do końca zrealizowany, przynajmniej według mnie. Myślę, że przyznałam te książce słuszną ocenę.
Pozdrawiam was kochani z całego serduszka <3
xxxTusia






